Paleta Tarte Tartelette Juicy
Paleta Tarte Tartelette Juicy pochodzi z torebki, którą dostałam na premierę Sephory i zauważyłam, że marka ma tam dość mocną pozycję. Wcześniej jednym z niewielu miejsc, w których można było kupić produkty Tarte, był QVC, a teraz nawet nie myślę tam zaglądać, więc podoba mi się pomysł, że marka jest łatwiej dostępna.
Lekkim zaskoczeniem jest odkrycie, że kolory nazywają się glinkami, ponieważ zawierają glinkę amazońską – dlaczego? Czyż nie byłoby lepiej zostać w Amazonii? Okazuje się, że pochodzi ze zrównoważonych źródeł, co mi odpowiada, i podobno dobrze jest dodawać ją do cieni do powiek dla osób z tłustymi powiekami, ponieważ glinka pochłania sebum. Rozumiem więc, dlaczego to może być dobre, choć równie dobrze może to być tylko marketing. Glinka nie wydaje się wpływać na konsystencję – wręcz przeciwnie, byłam pod wrażeniem, jak gładko rozprowadzały się na mojej skórze.
Od lewej do prawej, u góry: paradise, rose, orchidea i dream chaser. To samo w drugim rzędzie: blossom, shine, petal i lucious. I ostatni rząd: reflection, happiness, dusk i euphoric. Są dwa wyróżniające się odcienie – dream chaser i dusk, które bez wahania nosiłabym do makijażu w stylu smoky eyes.
Od dołu do góry: raj, róża, orchidea, pogoń za marzeniami, rozkwit, blask, płatek i rozkosz. Skończyły mi się ręce, więc…
Czas publikacji: 15-11-2022




